niedziela, 4 października 2015

1.

Ten dzien jest pojebany. Wszystko mnie juz denerwuje, choc dopiero poczatek tygodnia. Najchetniej nie wychodzilabym z pokoju. Wczoraj byla wywiadowka, nigdy nikt nie mial do mnie zadnych pierdolonych watow, ale dzis wzorowa uczennica, Linsley, dostala opieprz za gorsze wyniki z egzaminow. Tak ogolnie mam 17 lat i chodze do liceum w malej miejscowosci niedaleko Londynu. 
Leze na lozku probujac sie odstresowac, slucham jakichs dupstepow. Zaczyna robic mi sie coraz cieplej pod kocem i z kazda minuta, moje powieki zaczynaja robic sie coraz ciezsze. Odplywam juz do krainy moich erotycznych snow, gdy poczulam jak moj telefon zawibrowal. Jak mi sie nie chce. Mozolnie wysuwam rece z pod koca, odczuwajac jeszcze zakwasy po wczorajszym treningu. Jak nigdy kod odblokowujacy byl nadzwyczajnie trudny. Na wyswietlaczu mojej xperii jest jakas ikona z zaproszeniem do znajomych. Pewnie znow jakis pierwszak, pierdolca dostac mozna z nimi. Zostawie to na pozniej. Blokuje telefon i momentalnie zasypiam.
Kurwa!!!! Kto to?! Kto smie przerywac ten piekny sen..za chwile pewnie sie wylaczy. Przeliczylam sie. Ktos nie daje mi kontynuowac ostrego seksu pod prysznicem z Luckym. Luck jest o 2 lata starszym przyjacielem, tylko przyjacielem. "Kumplujemy" sie od 3 lat, tylko ze ja caly czas mam ta ukryta nadzieje, ze bedzie cos wiecej. Nie po to przezylam jego nowe laski i rozstania.... Z rozmyslan znow wyrwal mnie dzwiek telefonu. Zajebie kogos!! Patrze na ekran, Karen, moja najlepsza przyjaciolka.
- Halo?
- Co robisz zabciu?
- Spalam...
- Doszlas?
- Wal sie!!
- Bede u cb za 10 minut.
Z Kari znam sie od 1,5 roku, do niej na szczescie nic nie czuje, predzej ona by mogla cos do mnie. Tak, jest lesbijka. Nawet nie minelo 5 minut, a zaczela dobijac sie do drzwi, mieszka na tej samej ulicy. Wyszlam z pokoju i leniwie schodzilam po schodach, gdy spotkalam swojego starszego brata. Brad zaczal mnie agresywnie laskotac, az prawie spadlismy ze schodow. On zawsze umie poprawic mi humor.
- Co sie stalo?- spytal z troska
- Rodzice...- zeszlam spokojnie po schodach by otworzyc Kari drzwi.
- Dluzej sie nie dalo?! 
- Tez cie kocham.
- Ejej..mam juz swoja Diane- w jej oczach sa juz iskierki..jak fajnie byc zakochanym. - wiesz jaka glodna jestem, co masz dzis dobrego?
-obsluz sie.
Wiem ze sobie poradzi. Tym razem, energiczniej wchodze po schodach na gore. Rzucilam sie na lozko nie zdajac sobie sprawy ze jutro dwie kartkowki. Siegam po telefon, wlaczam, dalej widnieje powiadomienie. Do pokoju wchodzi Karen w rekach dwie paczki chipsow i miska z popcornem.
- To co ogladamy?- nie zwrocilam na nia uwage, gdy zobaczylam kto chce mnie miec w znajomych.


______________________________________________________________________
I oto pierwszy rozdzial, nie mozna zbytnio jeszcze wywnioskowac o co tu chodzi. ;) Jesli macie juz jakies uwagi to chetnie poczytam :D


1 komentarz: